Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ledwo wszyscy święci społu
U złotego siedli stołu,
By roztrząsać to i owo
Buch! buch! puka ktoś na nowo.

— „Hej, wstań. Piotrze, weź-no klucze,
„Zobacz, kto tam w bramę tłucze?“

— „To ta sama dusza zdrożna, —
„Pyta, czy ją wpuścić można.
„Kiedy wrota otwierałem,
„Pchała mi się całem ciałem“.

— „Rozkazuję zaraz waści
„Strącić grzeszną do przepaści,
„A nie żałuj na nią ręki!
„Niechaj dozna piekieł męki!“

— „Nie tak, nie tak. Synu drogi,
„Spełnij prośbę tej niebogi!“

— „Spytaj się jej, Matko miła,
„Co dobrego uczyniła,
„Czy dnie Boże roku czciła,
„Czy suszyła, czy pościła?
„Czy modlitwę, jak mieć trzeba,
„Przesyłała nam do nieba?“

— „Jam świąt żadnych nie święciła,
„Ani piątków nie pościła;