Przejdź do zawartości

Strona:PL Antoni Lange - Rozmyślania.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
XVII   Napierski


Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej
Krzyk przeraźliwy w niebo uderza...
Aż zdruzgotana wali się wieża —
Idzie straszliwy bój, bój ostatni!

Idą mocarze od krwi szkarłatni —
Tam gdzie się życie ze śmiercią zmierza.
Każdy pół boga a wraz pół zwierza,
Co chce się wyrwać z piekielnej matni.

Od ofiar groźny krwawi się stos —
Ku niebu płynie bluźnierczy głos.

I przerażony spogląda Bóg,
Jak się napręża zatruty łuk —

I jak się wali Bastylii zrąb
W czarnej przeszłości bezdenną głąb.