Strona:PL Antoni Lange - Rozmyślania.djvu/041

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XXII


A kto te oczy widział — zapomnieć nie może!

O fale — skąd wy macie taki blask zielony,
Jak ten, co lśnił w jej oczach — zielonych jak morze?

O fale — skąd wy macie tych iskier miliony —
Jakbyście w sobie złotą rozpryskały zorzę?

O fale — skąd wy macie te ognie promienne,
Któremi się iskrzyły jej oczy płomienne?

A kto te oczy widział — zapomnieć nie może!

Ach, nie! To nie są fale! Nie — to są jej oczy —
Ale tam — ja widziałem niegdyś wielkie morze!

Był to ocean dziwny — bezdenny — przeźroczy —
A w głębi swej krył tajnie — nieskończenie boże —

I miał wichry szalone — i cisze zaklęte —
I wielką przeźroczystość — i zagadki święte.

A kto te oczy widział — zapomnieć nie może!

O fale! czy z jej oczu macie ten zielony
Blask — i te skry ogniowe — jak promienne zorze!