Strona:PL Antoni Kucharczyk - Wiersze, piosnki z naszej wioski.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Moja Hanusiu! daj mi raz gębusie.
— Idź »se«, niech ci da, do Twojej Magdusie!
— Jakiej Magdusie? Hanusiu sumiennie...
— »Dyć« ty wiesz lepiej, dokładniej odemnie!
— Je Hanusieńko, bój się Pana Boga,
Żadnej ja nie mam prócz cię Hanuś droga!
Kto ci powiedział bajkę niegodziwą,
Żeby w tej chwili miał swą gębę krzywą!
— Ej Staszek byś »se« języka nie złamał,
Jak tak przedemną będziesz tyle kłamał!
— Sumiennie Hanuś! jeżeli co kłamię,
Niech mi się język w siedmioro połamie!
— Ę-ę-ę-ę! jakto on gada! Sumiennie!
Gada: sumiennie, a myśli odmiennie...
— Sumiennie Hanuś! jak cię kocham szczerze,
Gdybyś mię chciała, szedłbym na pacierze,
Ino mi powiedz, czy mię będziesz chciała,
I czy mię będziesz Hanusiu kochała?
Bo ja cię muszę, muszę mieć Hanusię!
— Spytaj się o mnie tatusia, matusię!


∗             ∗

Rzekłszy te słowa, rozśmiała się Hania,
Biegnąc do domu z konwiami jak łania.
Stach, co rad dłużej ciągnąłby rozmowę,
Westchnął, za uchem poskrobał się w głowę.