Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wtedy głos mój usłyszysz, radosna,
Wtedy wrócę!“
I powiódł szeregi.
Już trzy lata spadły białe śniegi,
I trzykrotnie stopniały od słońca,
Przepłakałem trzy lata bez końca,
Nie powrócił... Przebiegłam do koła
Łąki, góry, pustynie i sioła...
Podróżnicy! ze łzą mnie słuchacie,
Czyliż dla mnie nadziei nie macie?
Podróżnicy swobodni, weseli,
Odpowiedźcie, gdzieście go widzieli?
Gdy na uczcie — dzielić ją pobiegnę,
Gdy w mogile — obok niego legnę!

— „Piękne dziewczę, gdy go kochasz tyle,
Gdziem go widział, powiem ci, tęskniąca:
Nie na uczcie, ani nie w mogile;
Jam go widział na czele tysiąca.
Przejdź dolinę i przebiegnij górę,
Dąż w pustynię, mijaj sioła gwarne,
Czarną odzież, czarną w duszy chmurę,
Broń ma czarną, łzy i serce czarne.“

Idzie dziewczę w ślad wskazanej drogi,
Nad przepaścią przebiega bez trwogi,