Strona:PL Alfred de Musset - Poezye (tłum. Londyński).pdf/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Cudne miejsca, po których i ona stąpała,
Czy wam miłe jest moje przybycie?

Pozwólcie niech mi z oczu drogie łzy popłyną!
To serce je obudzą, ach dotąd zranione!
Zostawcie je! Ocalcie w mych oczach jedyną
Niezatartéj przeszłości zasłonę.

Ja nie przyszedłem wcale, by w zmysłów rozterce
Nieść skargę tu, gdzie szczęścia mojego ślad gości:
Dumnemi są te bory w swéj cichéj piękności,
Ale dumném jest także me serce.

O niechaj się ten raczej użala i skarży,
Co nad mogiłą druha klęka wśród żałoby;
Lecz tutaj wszystko żyje, o tak, tu nie groby,
Tu nie miejsce dla kwiatów z cmentarzy!

Spojrzyjcie! Oto księżyc wychodzi z obłoku.
Twoje oczy drżą jeszcze, o królowo mroku,
Lecz coraz słabszym blaskiem twa jasność się mieni
I niedługo zapadniesz wśród cieni.

Jak z téj ziemi wilgotnéj wszystkie dzienne wonie
Twoja światłość promienna do siebie przyzywa,
Tak czysta, tak spokojna w serdecznéj osłonie
Dawna miłość z méj duszy się zrywa.

I w cóż się dziś zmieniły te zgryzoty życia?
To, co mnie postarzało, gdzieś w oddali ginie!
Czuję, żem tu odmłodniał od chwili przybycia,
Żem jest dzieckiem w téj cudnéj dolinie.

Możny czasie! Ty, w wielką potęgę bogaty,
Porywasz jęki nasze, i płacze, i żale,