Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czy inaczéj nikną w grobie,
W sutéj marmurów ozdobie,
Jak ten, co bez znoju
W lubym żył spokoju,
Od prac się odsuwał,
Więcéj spał, niż czuwał
I którego wierzch mogiły
Gęste pokrzywy okryły?!
Szaleńce zapamiętałe!
Znoście trudy,
Niech was wielbią płoche ludy,
Niech śpiewają waszą chwałę,
Ja wam wcale nie zazdroszczę,
Pogrobowych praw nie roszczę,
Nie dwa wieki, lecz dwa lata
Czy mieć będę cześć u świata,
Myśli mojéj dziś nie troszczę;
Nie chcę laurem skroni zdobić...
Dla mnie szczęściem nic nie robić.
Ciszéj zuchwalcze, wstępując w podwoje,
Gdzie spoczynek zaległ święty,
Gdzie ruch pełza, trud wyklęty.
Złóż przed progiem miecz i zbroję,
Rozpuść lutni dźwięczne stroje,
Krok po kroku czołgaj z cicha,
A pierś zwolna niech oddycha.
Tu Bóstwo leży w pachnącym obłoku
Po sto lat na jednym boku,
Przy niem Plotka zezowata
Wianki splata i rozplata,
Daléj obżarstwo głaszcząc się po brzuchu
Z ostatnim kęsem usypia na puchu;