Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


KOBIETA.




Kochać i wierzyć, to zbrodnią kobiety,
A jéj zalety zdeptano niestety!
Bóg tylko jeden sąd kiedyś umieści
Od niemowlęctwa do łoża boleści.






POSEŁAJĄC ŻONIE PORTRETY DZIECI
1839 R.




Jak biała lilia nad wodą schylona
Patrzeć się zdaje w obraz swego łona,
Na własne listki, gdy je nurt poruszy;
Patrz na te główki, to serce twéj duszy.
Patrz w te poczciwe niebieskie oczęta,
Gdzie czystość myśli zamieszkała święta,
Z których pieszczota, z których miłość błoga
Tajemnym głosem przemawia do Boga:
Daj zdrowie Boże dla kochanéj Mamy,
W niéj szczęście Ojca, szczęście nasze mamy.






DO WIERNÉJ TOWARZYSZKI MOJEGO ŻYCIA.




Kiedy na schyłku życia sunę myśl po niebie,
Aniołem opiekuńczym zawsze widzę ciebie.