Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z jego wolą silną zgodę
Dla nas biednych serc pogodę,
Bo aniołkiem jesteś w niebie
Nasz Stefuniu, duszko droga!


1go Stycznia 1866.




NAD GROBEM.




Dlaczegoż za tym światem tęskném rzucam okiem?
Już idę do spoczynku utrudzonym krokiem,
Wszystkie liście opadły z rodzinnego szczepu
I mnie do grobowego niedaleko sklepu.
Dlaczegoż osłonięty już wieczornym zmrokiem,
Dlaczego za tym światem tęskném rzucam okiem?
Dlatego drogie dzieci, dzieci ukochane,
Z nieba w duszę rodziców światełka zesłane,
Bo z ostatniem westchnieniem w przybytek wieczności
Zabiorę wam ze sobą ten ogrom miłości,
Te wasze w mojém sercu zebrane klejnoty;
Uniosę i te skrzydła ochronnéj pieszczoty,
Które jak u kolebki w lulającym śpiewie
W każdéj waszéj boleści, w każdym łez wylewie
Wiały zawsze miłością w rodziców objęciu,
I niosły zawsze ulgę biednemu dziecięciu.
Wszystko, czego nikt nie da zabiorę ze sobą,
Dlatego serce moje okryte żałobą,
Dlatego rwiącym życia niesiony potokiem
Na świat waszéj przyszłości tęskném rzucam okiem.


10go Grudnia 1867.