Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tu świat nowy objawiony
Nie zna wstydu ni zasłony.
Hej, pod nogi przesąd stary
Po nich, po nich naprzód pary,
Naprzód pary za parami,
Hej, to taniec nad tańcami!
Ponczem dymią roztruchany
W ogień duszy ogień leją
Aż się diabli w kułak śmieją
Bo świat diabli świat pijany,
Już ma w sercu piekła żary,
Naprzód pędzi swoje pary,
Pędzi pary za parami
Hej, to taniec nad tańcami!
Światło gaśnie — noc jak w piekle,
Para parę ściga wściekle,
Trąca, wali, depce, tłoczy,
Wał się piętrzy, kłąb się toczy;
Śmiech, przekleństwo, krew, kurzawa!
Hej, to taniec! to zabawa!
Niechaj żyją nic nie warci,
Niechaj żyją wszyscy czarci!

Paryż 1855.




ZASŁONA MOHAMEDA[1]




Nadeszła święta chwila pożegnania,
Fatma przed Ojcem nisko głowę skłania, —

  1. Ten wiersz napisany był dla córki autora Zofii Fredrównej późniéj Szepłyckiej z powodu jej wejścia w świat. —