Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szczur wiewiórce prawił plotki,
A słuchały go czeczotki.
Kot zaś czarny jak cień wszędzie
Cichą łapą się przesuwa.
Niespokojny, co to będzie,
W każdym zwierzu co godzina
Innego władcę przeczuwa
I przed każdym grzbiet wypina.
Mile mruczy, oczy mruży,
Wszystkich kocha, wszystkim służy,
Ale myśli w duszy na dnie:
Wszystkich zdradzę jak wypadnie.
Tak nam zbiegło pół wieczora,
Aż na koncert przyszła pora.
Cicho! Cicho! śpiewa Ciele
I fałszywie i nie wiele.
Po niem Łania wielkie solo,
Aż uszy bolą!
Potem duet Baran z Kozą,
O zgrozo!
Coraz większe śmiech, szemranie...
Małpa blednie... A w tem panie,
Jak nam wilki nie zawyją:
„Perchè mi guardi e piangi
Parte del sangue mio.“
Owce w bek! Koza zemdlała,
Świnia atak nerwów miała —
Jeleń dostał drgawki,
A Cap czkawki.
Fora! fora! Małpa woła,
Zając krzyczy bis!