Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pamela.

Marku! ja mam bolesny, gorżki żal do ciebie,
A wszystko ci przebaczę, ale ratuj siebie.

(Klękając.)

Oto na klęczkach błagam.

Baron (podnosząc ją.)

Chcesz abym oszalał?!

Pamela.

Chcę niech ginie świat cały, byleś ty ocalał...
Idź, spiesz, spiesz do Podesty, może za godzinę
Będzie za późno, powiedz, wyznaj swoją winę...
Ach oni cię uwięzić, oni zabić mogą.

Barbi (wbiegając zadychany.)

Widziałem!..

Baron.

Co?

Barbi.

Go.

Baron.

Go?

Barbi.

Widziałem go.

Baron.

Kogo?

Barbi.

Montego.

Baron.

Monti tu jest!.. głowa mi się pali!