Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/192

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    w mojéj rodzinie miało miejsce. (Dorski okazuje niecierpliwość) Miałam ciotecznego brata, który polubił był panienkę obdarzoną wszelkiemi możliwemi przymiotami ale ubogą i on także najgodniejszy człowiek miał mniéj jak nic, bo miał długi. Smutne były widoki kochanków, gdy pojawiła się jak z nieba zesłana majętna i w rozsądnym wieku przyjemna wdowa i podała mojemu ciotecznemu bratu następujący projekt: Wyposażę, rzekła, twoją kochankę, a ja potrzebując pomocy w zarządzie znacznego majątku, pójdę za ciebie. (Niecierpliwość Dorskiego wzmaga się.) I tak się stało; zamiast jednéj wdowy bogatéj ale osamotnionéj, zamiast biednéj młodéj pary, która chleba nie miała, stanęły naraz dwie szczęśliwe pary, bo i panienka z posagiem znalazła męża — tym sposobem, powiadam, wszyscy zostali uszczęśliwieni. I cóż Pan powiesz na czynność wdowy i mego ciotecznego brata?

    Dorski (zrywając się).

    Powiem, że cioteczny brat był infamisem a jego małżonka starą intrygantką. (Na stronie postępując na przód sceny.) A to baba! to nie Zielska, ale zielsko szkaradne.

    (Zwraca się ku drzwiom i tam spotyka Paulinę i Stanisława, zdaje się rozprawiać w gniewie a Paulina i Stanisław śmieją się; tymczasem Zielska mówi do siebie:)
    P. Zielska.

    Mógłby być trochę grzeczniejszym, ale niema nic złego — pierwsze koty za płoty... myśl rzucona.. złota nitka wędki czarodziejską ma władzę.

    (Notaryusz wchodzi, za nim Serafin.)
    Serafin.

    Proszę Pana, aby mój protest i listy Jenerała pisane do mego ojca były w protokóle umieszczone.