Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


P. Zielska.

I Dorski ją kocha.

Serafin.

Dorski?

P. Zielska.

I cóż to znaczy?

Serafin.

Paulina przywiązała się do mnie.

P. Zielska.

Bajki, sam się skarżyłeś na jéj obojętność.

Serafin.

To prawda, ale miłość obudzić się może.

P. Zielska.

Może się obudzić i obudzi się pewnie, ale niekoniecznie dla ciebie. Jeszcze ślubu nie wziąłeś a już adorator wyrósł jak z ziemi i to jeszcze oficer — o mój Boże! — oficerowie dla mężów są najniebezpieczniejsi, ja to wiem z doświadczenia. Ten mundur, ta kitka, ten brzęczący pałasz, te dzwoniące ostrogi — wszystko to działa niewymownie na uczucie kobiety. Ja ci powiadam, nie żeń się z młodą osobą, bo spokojności nigdy mieć nie będziesz.

Serafin.

Wszystko to być może, ale stało się — zerwać z Pauliną nie mogę; cóżby świat powiedział?

P. Zielska.

Świat! Jesteś bogatym i troszczysz się o świat — ale zrywać nie potrzebujesz, bo ona zerwie sama.

Serafin.

Chciałaby! to być nie może.