Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/279

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Karol.

A! a! a!

Juliusz.

Nie poznajesz nas?

Karol.

Juliusz! Gustaw! (ściskają się) Prawda, że was zrazu nie poznałem; nie widziałem was jeszcze w mundurach — jak się macie, jakże wam się powodzi kochani koledzy?

Gustaw.

Nie źle, nie źle. — A ty jak się miewasz?

Karol.

Ja? — sam nie wiem.

Juliusz.

Nie zmieniłeś się jak uważam.

Karol.

O szczęśliwi wy w mundurach.

Juliusz.

Tak mundur byłby do zazdrości, gdyby był...

Karol.

Rozumiem, rozumiem. Lepszy jednak niż rękaw płócienny, lepszy pałasz niż pióro za uchem, lepsze koszary niż comptoir.

Juliusz.

Łatwiéj tobie mieć mundur niż nam comptoir.

Gustaw.

Mila to zabawka liczyć, przeliczać talary, luidory, a jeszcze milsza wydawać na co się podoba.