Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/230

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Ja ci pomocy udzielę, —
Salon rzęsisto oświecę,
Wszystkie kąty, wszystkie rogi
Poduszkami ci zaścielę,
By w gorliwej twéj mimice
Wyprawiając monologi
Nie poniosłeś gdzie zkąd szwanku.
Ale pozwól mi kochanku
Że ustąpię z placu boju,
Że się zamknę w mym pokoju.
Bo spokojność skarb mój drogi
I nie dam go w własnym domu
Napastować bądź to komu.

Zdzisław (mówiąc cicho i bardzo pomału).

Dobrze — siadajmy spokojnie, pomału
Powiem rzecz całą... cicho... bez zapału.
Zatém stryju, wystaw sobie
Że się kochasz już dwa lata.

Pan Benet.

Jak ty.

Zdzisław.

Jak ja — nie masz świata,
Nie masz szczęścia, nie masz życia,
Najmniejszego serca bicia,
Tylko w drogiéj jéj osobie.

Pan Benet.

Jak w Paulinie.

Zdzisław.

Jak w Pau.... Nie, Nie!..

(Chce wstać, Pan Benet go zatrzymuje.)