Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VI.djvu/269

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jakby polot świętych myśli
Pędzi w górę, Nieba tyka,
I krwią czystą męczennika
Na wieczystém tle sklepienia
Ojca swego imię kréśli
Obok Ojczyzny imienia.
Już jak obłok... cień... mgła... para...
Serce tylko polot słyszy...
Coraz wyżéj!... coraz ciszéj...
W Niebie rodziców ofiara.

KONIEC.