Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/188

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ludmir.

Dlaczegóż niestety? mam najlepszą nadzieję — dzień zaczął się szczęśliwie i w tym poczciwym Filonku znaleźliśmy skarb nieoszacowany.

Eugenja.

Rozmowa z moim ojczymem, jestto kwaśny kąsek.

Ludmir.

Dlatego chciałbym, aby jak najprędzéj się odbyła.

Eugenja.

Boje się niewymownie.

Ludmir.

Zatém starać się będziesz, droga Eugenjo, jak ci mówiłem...

Eugenja.

Ktoś nadchodzi.

Ludmir.

Zostawiam cię samą. (całując w rękę) Tylko śmiało a wszystko dobrze pójdzie.

Eugenja.

Do zobaczenia.

Ludmir.

Szczęśliwego...





SCENA IV.
Eugenja, Derber.
Derber.

Witam Wać Pannę, gdzież jest Doktor?

Eugenja.

Wstrzymał się na komorze.