Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Elwin.

I ja także. Dobry znak, bo jest już między nami rodzaj sympatyi.

(Zaczyna magnetyzować ale bez wszelkiéj przesady, wyglądając Antonji.)

Magnetyzm jest to... magnetyzm... władza magnesu magnetyzującego... magnetyczne objawy... rozmagnetyzowanego fizyologicznego usposobienia duszy. Rzecz więc jasna... że to jest „Fluidum magneticum animale“.

(Antonja staje we drzwiach — Elwin do niéj zwraca mowę po nad głową siedzącego z zamkniętemi oczami Warskiego.)

Naprzykład. Przybywa na pomoc sympatya, potrzeba jednak odtrącać uporczywie afirmacyą i zostawać w niezachwianéj negacyi.

(Antonja pokazuje, że zrozumiała i odchodzi. Za nią rzuca Elwin całusek.)
Warski (słabym głosem).

Dlaczego Wielmożny Wać Pan Dobrodziej cmokasz?

Elwin.

To jest najsilniejszy objaw sympatyj.

Warski.

Fluidum?

Elwin.

Fluidum.

Warski.

Animale?

Elwin.

Grzecznie mówiąc.