Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/299

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Cóż było mówić? Paweł ani pisnął,
Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie,
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę:
Stuk! puk! zamknięte. Spogląda przez dziurę,
I widzi — cóż tam? cały pokój w wodzie,
A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
— Co Waćpan robisz? — Ryby sobie łowię.
— Ależ Mospanie, mnie kapie po głowie.
A Paweł na to: Wolnoć Tomku
W swoim domku.
Z tejto powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie.

P. Jowialska.

O dla Boga! Co też on ma tego w głowie! figle! figle!

P. Jowialski.

No, chodź Jejmość.

P. Jowialska (chowając robotę).

Zaraz serdeńko.

P. Jowialski.

Służę ci mój Panie. (Odchodząc) I za parę miesięcy nie spiszesz wszystkiego. Zimować tu będziesz, ja ci przepowiadam.





SCENA III.
Wiktor (sam; jakby mówił do Jowialskiego).

Myślisz że nie będzie zimował? — Będzie, będzie tylko go poproś. Ale jeżeli myślisz, że cię do komedyi nie wsadzi z twoją Małgosią razem, to się