Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/282

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wiktor (krzycząc).

Nie tak głośno, ty Mospanie,

Janusz (krzycząc).

Bo z takich zawsze żartowałem i żartować będę — ale nie wiedziałem, że wilka puszczam do owczarni.





SCENA XIII.
Janusz, Wiktor, Szambelan, (za nim) Szambelanowa.
Szambelan (wbiegając).

Co się tu dzieje?

Szambelanowa.

C’est vacarme!

Wiktor (do Januszu).

Wilk kąsa, pamiętaj!

Szambelanowa.

O co idzie? powoli, grzecznie...

Janusz (do Wiktora).

Precz ztąd! precz!

Szambelan (przez okno)

Jegomość! Tatuniu! Jegomość!

Wiktor (wstrzymując się).

Gdybym nie uważał na przytomność tej damy.

Janusz.

To co? to co?

Szambelan (przez okno).

Kłócą się. — Chcą się bić! —

Wiktor.

Nie, do tego stopnia nie zapomnę się nigdy. — Racz Pani przebaczyć — uniosłem się w jej przytomności. — Wyznaję moję winę. (do Janusza) Zobaczymy się.