Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/215

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
SCENA II.
Ciż sami, bez Szambelanowej.
Ludmir.

Cóż to wszystko znaczy? — Ale szynki więcej!

(szturchają się łokciami, nareszcie Szambelan idzie i przynosi)
P. Jowialski.

Pozwolisz sobie, Najjaśniejszy Panie, zrobić uwagę, czyli raczej powtórzyć przysłowie: Kto doje, dopije, ten w rozum nie tyje. —

Ludmir.

Bajka! Kto pije długo żyje. Ale przybliżno się, staruszku.

P. Jowialska.

Ostrożnie panie Jowialski.

P. Jowialski.

Nie psujcieże nam zabawy, kobiety.

Ludmir.

Cóż wy wszyscy jesteście?

P. Jowialski.

Twój dwór.

Ludmir.

Któż ty jesteś?

P. Jowialski.

Wielki Kanclerz koronny.

Ludmir.

Kanclerz? cóż to jest?