Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


P. Jowialski.

Ja nie mam nic przeciwko temu, ale nadto długo nie przewlekaj, moja panno, bo to: Czas płaci, czas traci.

Helena.

Wiem ja to dobrze.

P. Jowialski.

A jeżeli się oglądasz na to, że jaki może lepszy trafi się zalotnik — rzecz niepewna. Lepszy wróbel w garści, niż kanarek na powietrzu.

Helena.

Ja też zupełnie pana Janusza nie odprawiam — o zwłokę tylko proszę.

P. Jowialski.

Jak czasem przebieranie na złe wychodzi, nauczy mała bajeczka o Osiołku — znacie ją?

Wszyscy.

Znamy.

P. Jowialski.

Więc słuchajcie:

Osiołkowi w żłoby dano
W jeden owies, w drugi siano.
Uchem strzyże, głową kręci,
I to pachnie i to nęci;
Od któregoż teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda:
Chwyci siano, owsa szkoda,
Chwyci owies, żal mu siana.
I tak stoi aż do rana,
A od rana do wieczora;
Aż nareszcie przyszła pora,