Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/274

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stko niszczą i wkrótce tu będą, jeżeli im prędkiego nie da się odporu.

Kobiéty.

Tatary u nas? biadaż nam! cóż my poczniemy! cóż my będziemy robić! biada! biada! ratujcie! ratujcie.

Bekiesz.

Ciszej! tu płacz nic nie pomoże. Na koń prędko, kto czapkę nosi.

Kobiéty (zdejmując czapki).

Ratujcie! ratujcie!

Urszula.

Mężulku mój.

Barbara.

Kasperku.

Agata.

Błażeju, bierz broń.

Błażej.

Nie, kto przy rządzie, ten przy kordzie.

Urszula (do Tobiasza).

Nie chceszże mnie bronić?

Tobiasz.

Kto umie rządzić, niech umie i bronić.

Kasper.

Z dwojga źlego, wolę pźąść niź wojować; lźejsia kądziel niźeli dzida. Basiu, siadaj na koń, siadaj!