Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/094

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Baron.

Zapukaj a otworzą, pukam do twéj bramy.

Zofia.

Proszę wstać.

Baron.

Nie, nie wstanę, aż z twą ręką razem.

Smakosz (na stronie).

Umrze baron na klęczkach.

Baron.

Nie czyń serca głazem.
Baronów Antenackich ostatni potomek,
Tego pnia zaszczytnego!...

Smakosz (na stronie).

Spróchniały ułomek...

Baron.

Ufa!...

Zofia.

Abyś więc kolan nie zranił, Baronie,
Prędko, w najkrótszych słowach myśl moję odsłonię,
A tą jest, że ci zadość uczynić w tym względzie,
Wybacz, nie mogę.

Baron.

Jakto? z nami...

Zofia.

Nic nie będzie.

Baron (wstając).

A cóż ja będę robił?