Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


(na stronie) Jedź kiedy chcesz.
(do Krupkowskiego z żywością) Pojadę czy zostanę w domu,
Nie chcę, aby wiedziano — nie mówić nikomu.

(odchodzi)





SCENA II.
Krupkowski.

Żadnych przeszkód — nieprawda, muszą być przeszkody.
Niech wyjawi przynajmniej, jakie ma powody.
Rozgniewała się troszkę — dobrze że się gniewa.
Tfy! tfy! i ja się gniewam. A! jak mi zaśpiewa
Jeszcze raz swoją piosnkę, to Krupkowski powie:
Panie Zdzisławie... panie... panu świta w głowie.





SCENA III.
Krupkowski, Zdzisław (zamyślony wchodzi).
Zdzisław (nie widząc Krupkowskiego).

To zawiele! zawiele! nadto na me siły!

Krupkowski (z czułością).

Otóż, otóż go macie (do Zdzisława) mój, mój panie miły,
Łaski stary Krupkowski ośmiela się błagać.