Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
TRIO.

Burmistrz, Michał.

Gdy nas bojaźń ogarnie,
O, jak przykre męczarnie:
Nim zwolna przeminie
Wiek cały w godzinie!
Nie widać słońca,
Ta noc bez końca!
Zbliż się, zbliż dniu drogi,
I wybaw mnie z trwogi!


Karol.
(nadchodząc w głębi).
Gdy chęć sławy ogarnie,
O, jak przykre męczarnie:
Nim próżny czas minie,
Wiek cały w godzinie!
Nie widać słońca,
Ta noc bez końca!
Zbliż się, zbliż dniu drogi,
I w bratnie wiedź progi!


Michał.

Czy kara boska, czy co! jak stał tak i stoi.

Burmistrz.

Ani się ruszył...

(chrząka)

Stoi... brr... nic się nie boi.

Michał.

Jak warczy... niema żartu... on się do mnie chwyci.

Burmistrz.

Na mnie tylko czatuje.

Michał.

Jak oczyma świeci.
Drapnę, albo co? drapnę... niema czego czekać!

Burmistrz.

Niema czemu dowierzać i lepiej uciekać.

(puszczają się wraz w jednę stronę i wnet wracają; ale już bliżej siebie, tyłem obróceni)
Michał.

Otóż masz!

Burmistrz.

Wszak mówiłem!

Michał.

Zlituje się może.