Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
SCENA X. i OSTATNIA.
Wacław, Alfred.
Wacław.

Elwira wszystko wyznała,
Winna, ale wina cała
Na nią samą spaść nie może;
W naszém sumieniu największą część złożę.
Alfredzie, tego rodzaju urazy
Jednym zwyczajnie kończą się wyrazem.
Wiem co odpowiesz, ale wiem zarazem,
I to przyznasz, że w tej dobie
Jaka bądź żądza szalona,
Wre w głębi naszego łona,
Musim zapomnieć o sobie.
Jest obowiązkiem naszego honoru
Chronić od skazy, od skazy pozoru,
Tę, co zbyt ufna, serca tylko żyjąc wiarą,
Przewrotności dziś naszéj stała się ofiarą.

Alfred.

Rozumiem. I przyrzekam święcie, że w tym względzie
Wola twoja, jaka bądź, prawem dla mnie będzie.

(kłaniają się zimnym ukłonem i odchodzą w przeciwne strony).
KONIEC.