Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/080

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Czemu oziębły zawsze byłeś ze mną:
Jam oddalała życzeń cel jedyny,
Jam tylko w domu nie była przyjemną;
Dla tegośto chciał zawsze mnie wyprawiać,
Abyś mógł częściej godziny z nią trawić.
Otóżto wszyscy tacyście mężowie:
Czuli, wierni, tylko w mowie;

(coraz prędzej)

Sami zły przykład dajecie,
A dobre żony mieć chcecie;
Cchcecie aby biedna żona,
Choć zwiedziona, choć wzgardzona,
Zawsze równie was kochała,
Wam wierzyła, was słuchała,
I za wszystkie swoje męki
Jeszcze Panu niosła dzięki;
Żeby jego znała wolę,
Ukrywała swą niedolę,
Żeby tylko sługą była...

(tu pakiet jeden listów wypada z szalu)

Ach! ach!

(chce podnieść, pakiet drugi wypada i następnie wszystkie)

O nieba! cóżem uczyniła!

(zakrywa oczy chustką i rzuca się na krzeszło. Justysia się przybliża)
Wacław.
(podnosząc jeden pakiet).

Co to znaczy, Elwiro? aj... Elwiro! żono!
Co to jest? te... te listy, to do ciebie pono.
A to pięknie! to śmiesznie! (przewracając listy)
Od kogo? do kogo?