Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/258

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Kapelan.

Jaka czynność?

Major.

Wiedząc, że mi się Zosia podoba, chciał ją zbałamucić, chciał ją wykraść.

Rotmistrz.

To być nie może!

Kapelan.

Majorze, Majorze, co ty mówisz?

Major.

Tak jest, niezawodnie.

Rotmistrz.

To być nie może.

Kapelan.

Któż ci to powiedział?

Major

Moje siostry.

Kapelan.

I tyś uwierzył jak temu, żem z niemi o tobie rozmawiał.

Rotmistrz.

Ja niczemu nie wierzę: na raz sztuka.

Major.

Klęczał przed nią.

Kapelan.

Prawda, przy pożegnaniu, polecając jej szczęście twoje.

Major.

Nie rozumiem.

Kapelan.

Edmund i Zofia kochali się oddawna. Zofia pewna, że jej ręki nie przyjmiesz, ulegając na pozór woli matki, chciała czas zyskać i oddalić jakiegoś nienawidzonego zalotnika. Ale jak rzeczy inny obrót wzięły, Edmund postanowił odjechać, wyrzec się