Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


AKT III.
Tenże sam pokój, w kwiaty ozdobiony.




SCENA I.
Fruzia, Józia, Zuzia.


(Fruzia prasuje; Józia szyje; Zuzia przystraja czépeczek na tureckiéj głowie).


Fruzia.

Cóż ty, Juziu, na to?

Józia.

Na co?

Fruzia.

Na tych naszych panów. Jakeśmy przyjechały, jak to się patrzało, jak to się srożyło!

Józia.

Jak gdyby nas połknąć chcieli.

Zuzia.

Żaden dobrego słowa nie przemówił.

Fruzia.

A teraz jak baranki.

Józia.

Na jedwabiu możnaby prowadzić każdego.

Fruzia.

Dobrze moja matka mawiała, że kobiéty rządzić stworzone.