Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T3.djvu/143

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    —   143   —

    Na końcu długiej alei młode dziewice spostrzegły piękną i szlachetną postawę młodzieńca, który w płaszczu, przy pałaszu i w hutach kłaniał im się z wdzięcznym uśmiechem.
    — Raul!... — zawołała Montalais.
    — Pan de Bragelonne!... — wyszeptała Ludwika.
    — Moje uszanowanie paniom, — rzekł Bragelonne, kłaniając się.
    — Ale cóż znaczy ten ubiór?.. zapytała Montalais, widząc podróżny kostjum Raula.
    Tymczasem La Valliere, niemniej zdziwiona od swojej towarzyszki, milczała.
    — Wyjeżdżam — odpowiedział Bragelonne, spoglądając na Ludwikę.
    Młoda dziewica opadła na siłach z przestrachu i zachwiała się na nogach.
    — Odjeżdżasz, Raulu? — zapytała — i dokąd?
    — Niestety, moja droga Ludwiko — odrzekł młodzieniec z właściwą mu uprzejmością — wyjeżdżam do Anglji.
    — Po co?
    — Król mnie wysyła.
    — Król?.. — wykrzyknęły naraz Aurora i Ludwika, mimowoli spoglądając na siebie i przypominając sobie rozmowę, którą im przerwano.
    Spojrzenie to dostrzegł Raul, ale go nie mógł zrozumieć.
    Przypisał je zatem życzliwości, jaką obie dziewice miały dla niego.
    — Jego Królewska Mość — raczył pamiętać, że hrabia de La Fere jest mile widziany przez króla Karola II. Dziś rano zatem, przed wyjazdem na mszę, król widząc mnie, dał znak, abym się zbliżył i rozkazał: „Panie de Bragelonne, udasz się do pana Fouquet, który wziął ode mnie listy do króla Wielkiej Brytanji; listy te zawieziesz“.
    Ukłoniłem się.
    — Ale przed odjazdem ~ dodał król — zabierzesz zlecenia od księżnej do króla, jej brata.