Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T1.djvu/225

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    —   225   —

    łeś wielkim Athosem; jesteś dzisiaj w złym sosie, a bogactwo cierpkim cię czyni, tak jak innych ubóstwo.
    — Masz słuszność, do licha!... nicpoń ze mnie i plotę trzy po trzy; zestarzałem się, jestem stara, niezdatna cięciwa, dziurawy pancerz, but bez podeszwy, ostroga bez gwiazdek, zrób mi przyjemność i powiedz mi jednę rzecz.
    — Co takiego?... drogi panie d‘Artagnanie.
    — Powiedz mi to: „Mazarini był gałganem“. Słuchaj, powiedz to, dla mojej miłości.
    — Z miłą chęcią.
    — Powiedz!...
    — Mazarini był gałganem — rzekł Raul, uśmiechając się do muszkietera, który rozjaśnił się jak za najpiękniejszych dni swoich.
    — Zaczekaj troszkę — odezwał się d‘Artagnan. — Połowę zdania wypowiedziałeś dopiero; a teraz konkluzja. Powtarzaj, Raulu, powtarzaj: „Lecz ja będę Mazariniego żałował“.
    — Kawalerze!...
    — Nie chcesz tego wymówić, to ja po dwakroć powiem to za cię... Lecz będziesz Mazariniego żałował.
    I śmieli się tak i sprzeczali dalej, kiedy wszedł chłopiec sklepowy.
    — Panie, list do pana d‘Artagnan.
    — Dziękuję... Patrzaj — wykrzyknął muszkieter.
    — Pismo pana hrabiego — odezwał się Raul.
    — Tak, tak.
    I rozpieczętował list.
    „Drogi przyjacielu — pisał Athos — proszony jestem ze strony króla, aby cię wezwać do niego“.
    — Mnie?... — rzekł d‘Artagnan, opuszczając list na stół.
    Podniósł go Raul i kończył czytać głośno:
    „Śpiesz się... Jego Królewska Mość bardzo potrzebuje pomówić z tobą i oczekuje cię w Luwrze“.
    — Mnie?... — raz jeszcze powtórzył muszkieter.
    — Tak — rzekł Raul.