Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T1.djvu/163

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    —   163   —

    Mazarini mocno się zarumienił, czytając list królowej Anny, uśmiechnął się grzecznie do Colberta i pożegnał go.
    — Na kiedy odpowiedź?... — spytał kurjer pokornie.
    — Na jutro.
    — Jutro rano?...
    — Tak jest.
    Colbert, wychodząc, spróbował najwspanialszego ukłonu, na jaki umiał się zdobyć.
    Nazajutrz o siódmej już był w pogotowiu; Mazarini do dziesiątej kazał mu czekać. Colbert, czekając w przedpokoju, ani zmarszczył brwi; gdy kolej na niego przyszła, wszedł.
    Mazarini oddał mu wtedy zapieczętowany pakiet, na którym napisane były te słowa: „Do Pana Michała Letellier i t. d.“
    Colbert patrzył z wielką uwagą na pakiet; kardynał spojrzał na niego uprzejmie i popchnął go ku drzwiom.
    — A list królowej matki?... — zapytał Colbert.
    — Jest w pakiecie z innemi, — rzekł Mazarini.
    — A!... to bardzo dobrze, — odpowiedział Colbert, a przytrzymując swój kapelusz kolanami, zaczął odpieczętowywać pakiet.
    Mazarini krzyknął.
    — Co robisz!... — rzekł grubjańsko.
    — Odpieczętowywam pakiet, Wasza przewielebność.
    — Czy mi nie ufasz, łotrze, czy kto słyszał o podobnej impertynencji!...
    — O!... niech Wasza przewielebność na mnie się nie gniewa; ja nie o słowach Waszej przewielebności powątpiewam... a!... broń mnie Boże!...
    — A więc o czemże?...
    — O akuratności kancelarii Waszej przewielebności. Ba!... cóż jest list?... świstek papieru, o którym łatwo można zapomnieć. A!.... zobacz Wasza przewielebność, czym nie miał słuszności!... Urzędnicy Waszej przewielebności zapomnieli o świstku; list nie znajduje się w pakiecie.
    — Zuchwały jesteś a nie widziałeś nic, — zawołał rozgniewany Mazarini, — wychodź stąd, czekaj na me rozkazy!...