Strona:PL Aleksander Dumas - Hrabia Monte Christo 01.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

się dostał na zamek If, ani razu brody nie golił, ani też strzygł włosów.
— A tak — odpowiedział — uczyniłem ślub Najświętszej Pannie, że przez dziesięć lat nie będę strzygł włosów, ani golił brody. Dziś skończył się czas tego ślubowania mego i oto w dniu takim omal że nie utonąłem.
— Cóż my tu z tobą robić będziemy — zapytał dowódca.
— Róbcie co chcecie! Wszystko co miałem — straciłem do tego stopnia, że nagi stoję przed wami. Ale widzicie, że jestem dobrym majtkiem. W drodze nie będę jadł darmo waszego chleba. No a potem zostawicie mnie w pierwszym lepszym porcie. Służbę na statku znajdę wszędzie.
— Czy znasz morze Śródziemne?
— Od dzieciństwa rozbijam jego fale.
— I porty znasz wszystkie?
— Do każdego, choćby najmniej dogodnego, zobowiązuję się wejść do portu, z zawiązanemi oczyma.
— No, jeżeli tak, to kapitanie nasz, — zawołał majtek, — który w chwili dla Dantesa groźnej, dodawał mu odwagi, jeżeli ten nowy nasz towarzysz prawdę mówi, to czemu by nie miał zostać z nami?
— Zapewne... jeżeli tylko prawdę mówi?.. odpowiedział kapitan tonem powątpiewania. — W takiem położeniu, jak on w tej chwili się znajduje — złote góry obiecywać się zwykło; gdy jednak przyjdzie dopełnić obietnic...
— Dotrzymam więcej, aniżeli obiecuję!
— Oho! — zawołał z uniesieniem kapitan — zobaczymy to, zobaczymy!
— Jeżeli się zgodzicie, to wam tego dowiodę natychmiast — rzekł Dantes podnosząc się. — Dokąd płyniecie?
— Do Livorno.
— Nacóż więc przedłużacie sobie drogę, tracąc czas?
— Dlaczego nie bierzecie pełnego wiatru w żagle?
— Chcieliśmy obejść leżącą na drodze wyspę Rion.
— I tak miniemy ją w odległości dwunastu węzłów.