Strona:PL Aleksander Dumas - Hrabia Monte Christo 01.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
ROZDZIAŁ VI.
TRZECI ATAK.

Od tej chwili, ich rozmowy toczyły się o skarbie.
Z ust Farji nie schodziło zdanie: jak wiele dobrego zrobić można na ziemi z takiem olbrzymiem bogactwem.
Lecz wówczas marszczyły się brwi Dantesa. Przysięga zemsty paliła jego serce, nią żył jedynie, nią jedną oddychał. Myślał, ile człowiek złego wyrządzić może nieprzyjaciołom swoim, miljardami rozporządzając.
Opat nie znał wyspy Monte Christo. Dantes znał ją doskonale. Wielokrotnie w pobliżu niej przepływał; leżała ona pomiędzy Korsyką, a Elbą, o dwadzieścia pięć mil od Pianos.
Raz miał tam nawet wypoczynek.
Wyspa ta nie była zamieszkała. Jest to bowiem pustynna skała jakby wybuchem wulkanów z głębi morza na powierzchnię wyrzucona. Dantes określał Farji położenie wyspy, zaś Faria doradzał Dantesowi, jak ma poczynać, by skarb bezpiecznie z głębin ziemi wydobyć, a następnie spieniężyć go korzystnie.
Słów testamentu Cezara Spady kazał Faria nauczyć się Dantesowi na pamięć. Wtedy opat zniszczył część dorobioną, przekonany, że choćby ktoś znalazł pierwszą — nie odgadnie o co chodzi.
Całe dnie trawili na naukach. Faria przygotowywał młodzieńca do życia, które się dla niego rozpocznie kiedyś, gdy przyjdzie godzina wyzwolenia.