Strona:PL Aleksander Dumas - Hrabia Monte Christo 01.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Oh!... a to co znowu — zaczął mówić pijany Carderousse — Pióro, atrament... O! temi rzeczami łatwiej i pewniej zabić można człowieka, aniżeli nożem w ciemnym lesie. Co do mnie, to zawsze bardziej się bałem pióra, niż szpady, lub pistoletu.
— A to urwis. nie jest on tak pijany. jakby się to wydawać mogło. Nalej no mu Fernandzie. jeszcze jednę szklaneczkę.
Fernand spełnił zlecenie, zaś Caderousse pochwycił natychmiast szklankę i wychylił ją do dna.
— A więc? — zaczął mówić Fernand — a więc?...
— A więc powiedziałem — odrzekł Danglars — że gdyby tak o podróży. jaką Dantes tylko co odbył i w czasie której zawadził o Neapol i wyspę Elbę, doniósł kto prokuratorowi królewskiemu...
— Ja doniosę natychmiast — zawołał żywo katalończyk.
— Byłoby to dobrze, ale tam ci każą wtedy zaraz podpisać deklarację i stawią cię przed tym, któregobyś oskarżył. Co prawda, dostarczyłbym ci dowodów jego winy, ale cóż stąd? Dantes nie pozostałby na wieczne czasy w więzieniu; dziś czy jutro uwolniliby go, a wtenczas, biada temu, co go wtrącił za kratę.
— Ja tylko tego pragnę — przerwał Fernand — ja tego tylko pragnę właśnie, by on rozpoczął ze mną zwadę.
— To dobrze. Lecz Mercedes znienawidziłaby cię wtedy napewno.
— Masz słusznoość, Danglarsie.
— Otóż widzisz, że tak zrobić nie sposób. Lepiej oto wziąć pióro do ręki, umaczać je w atramencie i lewą ręką, aby nikt charakteru nie poznał, napisać króciutką denuncjację.
I Danglars wykonał powiedziane; napisał kilka wierszy lewą ręką i podał je Fernandowi, a ten czytać je zaczął:
„Wierny poddany tronu i prawy syn kościoła zawiadamiam niniejszem prokuratora królewskiego, że niejaki Edmund Dantes, porucznik okrętu Faraon, przybyły dzisiejszego rana ze Smyrny, zawijał po drodze do Neapolu i Porto-Ferrajo i otrzy-