Przejdź do zawartości

Strona:PL Ajschylos - Oresteja I Agamemnon.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

To wszystko jeślim zniosła, czyliż mi się trzeba
Obawiać własnej śmierci? Tak! Pójdę i zginę!
Hadesu-ć to są wrótnie ta brama! Jedyne
Mam tylko dziś życzenie: niech odrazu we mnie
Uderzy cios morderczy, niech śmiertelne ciemnie
Ogarną mi źrenicę z pierwszym krwi potokiem,
Bez kurczów niechaj zasnę ze spokojnem okiem!
 CHÓR:
O wielce nieszczęśliwa, lecz i wielce mądra
Niewiasto, tak świadoma swoich losów jądra,
Przecz spieszysz do ołtarza, ni ofiarne zwierzę,
Pędzone ręką boga? Jakiż szał cię bierze?
 KASANDRA:
Ratunku niema dla mnie, drodzy przyjaciele!
 CHÓR:
I jedna chwila zwłoki daje szczęścia wiele.
 KASANDRA:
Nadeszła już ma chwila, nic tu nie poradzę.
 CHÓR:
Że zguba czyha na cię, przypisz swej odwadze!
 KASANDRA:
Odważna śmierć największą człowieka rozkoszą.
 CHÓR:
Szczęśliwi ludzie myśli takiej nie wygłoszą.
 KASANDRA:
O biada! Biada-ć, ojcze, razem z dziećmi twemi!
 CHÓR:
Cóż dzieje się? Przecz usty wołasz tak trwożnemi?
 KASANDRA:
O biada!
 CHÓR:
 Cóż biadasz? Skąd twem sercem taki lęk owłada?
 KASANDRA:
Ach, dom ten cuchnie mordem, krwią wylaną zionie!