Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PROMETEUSZ.
A zatem wiedz, że wnet się ta godzina zbliży.
IO.
Któż berło mu wytrąci? Któż go tak poniży?
PROMETEUSZ.
On sam, przez nieroztropne, zuchwałe zamiary.
IO.
Mów, jeśli się nie lękasz jakiej nowej kary.
PROMETEUSZ.
Przez śluby marnie zginie, przez małżeńskie śluby.
IO.
Bogini czy ziemianka sprawczynią tej zguby?
PROMETEUSZ.
Napróżno mi się pytasz, tego-ć nie wyjaśnię.
IO.
Przez żonę więc królewska jego władza zgaśnie?
PROMETEUSZ.
Silniejszy, niźli ojciec, syn mu się narodzi.
IO.
Odwrócić nikt nie zdoła ciosu, co weń godzi?
PROMETEUSZ.
Ja tylko, gdy opadną ze mnie te okowy.
IO.
Któż może cię uwolnić wbrew woli Zeusowej?
PROMETEUSZ.
Wiedz: jeden z twych potomków zdejmie te obroże.
IO.
Co mówisz? A więc syn mój wybawić cię może?