Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/297

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ojcowskiej czci, gdy mścić go na mordercach będzie,
I moją, niewolnicy, cześć miał też na względzie.
O dziwne życie ludzkie! Lada cień je zmoże,
Jeżeli jest szczęśliwe, a jeśli, nieboże,
Nieszczęsne, tak je gąbka, by litery, zmaże —
I na to ja się więcej, niż na los swój skarzę.

Znika.

CHÓR.
Nikt ze śmiertelnych nie ma szczęścia dość:
Gdy nowe szczęście zapuka do bram.
Gdzie władnie dobytek sam,
Zasób bogactwa przemnogi,
Złoto przydane złotu,
Nikt mu palcam, nie pokaże drogi
Powrotu,
Nikt mu nie powie: Niepotrzebny-ś gość!
Patrzcie! zburzywszy Pryamowy gród,
Boży ściągnąwszy nań gniew,
Niebiańskiej chwały zagarnąwszy plon,
Wrócił pomiędzy swój lud.
I oto teraz dawnych przodków krew
Krwią własną płaci,
Swym własnym skonem płaci innych skon.
Słyszący o tem, któżby z naszych braci
Chełpić się mógł,
Że mściwy nie sięgnie go bóg?
GŁOS AGAMEMNONA z wewnątrz.
O biada! Cios śmiertelny godzi we mnie! biada!
PIERWSZY Z CHÓRU.
Cyt! ciosem ktoś uderzon śmiertelnym upada.