Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/293

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CHÓR.
Pojmuję Thyestesa okrutną biesiadę
Z rodzonych jego dzieci i trwogi mnie blade
Nachodzą na tę prawdę, szczerą, bez pozoru:
Lecz to, co teraz słyszę, wytrąca mnie z toru.
KASANDRA.
Powiadam ci, że ujrzysz mord Agamemnona.
CHÓR.
Niech słowo to nieszczęsne na uściech twych skona.
KASANDRA.
Nieszczęsne będzie każde me słowo w tej porze.
CHÓR.
Gdy spełni się! Lecz nigdy spełnić się nie może.
KASANDRA
Tak pragniesz, a tam mord się gotuje niegodnie.
CHÓR.
A jakiż to mąż chciałby wykonać tę zbrodnię?
KASANDRA.
Nie dajesz sobie rady z treścią wróżby mojej.
CHÓR.
Kto mord ten ma wykonać, na tem sprawa stoi.
KASANDRA.
Językiem wszak helleńskim mówi duch przezemnie.
CHÓR.
I Pythia po helleńsku obwieszcza swe ciemnie.
KASANDRA.
O rety! o rety!
O jakiej-ż znów promiennej doznaję podniety!
Lykejski Apollinie! biada mi, o biada!