Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wyrzucić,
Ten może dom swój zasmucić,
Ale frasunek
Statkowi jego nie szkodzi,
Owszem, wybawić go może —
Resztę dobytku ocala.
Gdzie plenne wyrosło zboże
Z Zeusa łaski przehojnej,
Tam lud ma żywot spokojny
Od chorób głodowych zdali.

*

Ale z mrącego gdy człeka
Krwi czarnej popłynie rzeka,
Gdy ziemia się krwi tej napije,
Czyjeż zaklęcia, czyje,
Znów go wywiodą na świat?
O jeden jedyny, co życie
W mogilne znów wnosił ukrycie,
Z ręki Zeusa padł.[1]
Ach! gdyby nie bogów tych wola,
Która mi dzisiaj me wargi
Zamyka,
Czyżbym poskąpił języka
Na ból i skargi?
Taką już moja dziś dola:
Serce w swych ciemniach kołacze,
Ni w ogniach dusza ma pała,
Straszne ją szarpią rozpacze,
Czy przyjdzie zbawienia chwila —

  1. Asklepios.