Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PROMETEUSZ
Przeze mnie człek nie widzi, co za los go czeka.
PRZODOWNICA CHÓRU.
A jakiś na to środek znalazł dla człowieka?
PROMETEUSZ.
Nadzieję zaszczepiłem ślepą w jego łonie.
PRZODOWNICA CHÓRU.
Zaiste, skarb to wielki dały mu twe dłonie.
PROMETEUSZ.
Prócz tego jeszczem ogień przyniósł człowiekowi.
PRZODOWNICA CHÓRU.
Więc odtąd mają płomień ludzie jednodniowi?
PROMETEUSZ.
Niejednej przezeń sztuki znajomość zdobyli.
PRZODOWNICA CHÓRU.
I za to, Prometeju, tak cię Zeus w tej chwili —
PROMETEUSZ.
Zbezcześcił i bezcześcić dalej nie zaniecha.
PRZODOWNICA CHÓRU.
Nie widzisz kresu cierpień? Jest-li to pociecha?
PROMETEUSZ.
Kres będzie, gdy on zechce, siły niema innej.
PRZODOWNICA CHÓRU.
Czy zechce? Jest nadzieja? Nie czujesz się winny?
Lecz mówić o twej winie na cóżby się zdało?
Rozkoszy sobie żadnej, a tobie niemało
Sprawiłabym zgryzoty. Zostawmy w spokoju
Twój grzech, a ty się staraj pozbyć tego znoju.