Strona:PL Adam Mickiewicz - Pan Tadeusz.djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Załamał ręce ksiądz „dziwiony.
Wlepiwszy oczy w Sędzię, ruszywszy ramiony,
Rzekł: „To gdy Napoleon wolność Litwie niesie,
Gdy świat drży cały, to ty myślisz o procesie?
I jeszczeż po tem wszystkiem, com tobie powiedział,
Będziesz spokojnie, ręce założywszy, siedział,        215
Gdy działać trzeba!“ „Działać? — Cóż?“ — Sędzia zapytał.
„Jeszcześ — rzekł Robak — z oczu moich nie wyczytał?
Jeszcze serce nic tobie nie gada? Ach bracie!
Jeśli Soplicowskiej krwi kroplę w żyłach macie,
Uważ tylko: Francuzi uderzają zprzodu...        220
A gdyby ztyłu zrobić powstanie narodu?
Co myślisz? Niechno Pogoń zarży, niech na Żmudzi[1]
Niedźwiedź ryknie! Ach, gdyby jakie tysiąc ludzi,
Gdyby choć pięćset ztyłu na Moskwę natarło,
Powstanie, jako pożar, wkoło rozpostarło,        225
Gdybyśmy my, nabrawszy Moskwie harmat, znaków,
Zwycięscy szli powitać wybawców rodaków?
Ciągniemy! Napoleon, widząc nasze lance,
Pyta: co to za wojsko? my krzyczym: Powstańce,
Najjaśniejszy Cesarzu, Litwa! ochotnicy!        230
Pyta: Pod czyją wodzą? — Sędziego Soplicy!
Ach, któżby potem pisnąć śmiał o Targowicy?
Bracie, póki Ponarom stać, Niemnowi płynąć,
Póty w Litwie Sopliców imieniowi słynąć;
Wnuków, prawnuków będzie Jagiełłów stolica        235
Wskazywać palcem, mówiąc: oto jest Soplica,
Z tych Sopliców, co pierwsi zrobili powstanie!“

  1. Pogoń, herb Księstwa Litewskiego, ma na tarczy rycerza na koniu, Żmudź zaś niedźwiedzia.