Strona:PL Adam Asnyk-Poezje t.2.djvu/065

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
    Choć macie sami doskonalsze wznieść:
    Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
    I miłość ludzka stoi tam na straży,
    I wy winniście im cześć!

    Ze światem, który w ciemność już zachodzi
    Wraz z całą tęczą idealnych snów,
    Prawdziwa mądrość niechaj was pogodzi:
    I wasze gwiazdy, o zdobywcy młodzi,
    W ciemnościach pogasną znów!



    Adam Asnyk grafika 42.jpg