Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/252

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Adasiu, czemu nic nie jesz? — zawołała — Pewno wszystko nie dobre?... Czyś próbował szynki, ma być świeża.... No, czemu nie jesz?
— Nie mogę jeść... Dziękuję pani!
— A toż co nowego? — zawołała, przybierając żartobliwie — surowy wyraz twarzy — Gdzieś się nauczył tego sposobu mówienia.... Pani! Pani! — powtórzyła kilka razy to słowo — Krewni u nas tak do siebie nie mówią.... Mówiłam ci, że jestem twą ciotką.... Rozumiesz — ciotką. Możesz mnie jednak nie nazywać ciotką; i ten tytuł zostawię ciotce Teresie.
Adaś, podczas gdy to mówiła, spuścił oczy w talerz i zawzięcie bębnił trzymanym w ręku nożem o krawędź stołu; gdy skończyła z trudnością wyjąknął:
— A jakże mam mówić?
— Możesz mnie nazywać: Heleną, Helenką, Helą.... Jak ci się podoba.