Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Daj mi pokój! — Zawołał i zasłonił się rękami, niby odpędzając od siebie pokusę.
Włodzio zanadto jednak znał swego kolegę, żeby nie rozumiał, że czarnooka Emilka musiała interesować siedmnastoletniego chłopaka. Wiedział jednak i to, ze Adaś, którego w klasie z powodu nadmiernej wstydliwości nazywano „panienką“ nie posunął się w stosunku do Emilki ani na krok dalej. To go gniewało....
Oburzał się, ze pomimo dwuletniej pracy usilnej i zawziętej nie udało mu się jeszcze Adasia zepsuć.
On to sam wymyślił dlań przezwisko „panienka“ i za nim nazywała go tak „cala klasa.“ Bezskuteczność usiłowań drażniła jego miłość własną. Był jeszcze i inny powód mniej duchowej natury, dla którego chciał Adasia sprowadzić na ten poziom moralny, na którym sam się znajdował już od lat