Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


w nocy ze środy na czwartek przyjdziesz z passem, przyjdziesz do mojej chaty.... to pójdę za tobą i będę twoja, albo zrobię sobie śmierć, ale przed tem wszystko Semaniukowi opowiem.... A wtenczas nie żyć ci na świecie.... Wybieraj łeginiu!
On stał zadumany, wahający się.... Czuł, że kobieta ta kusi go do czynu szalonego, a jednak żądza jakaś niezwalczona nakazywała mu robić, to, co ona mu robić każe.... Blask jej oczu świecących wśród ciemności nocy, poruszał w nim najdrobniejsze nerwy.... w tej chwili poznał, że niema już dla niego życia bez niej.... A ojciec? — pomyślał i zawahał się znowu na chwilę.
Ona snać odczuła, że zrodziła się w jego duszy jakaś wątpliwość i stłumić ją postanowiła. Przysunęła się więc do niego i ruchem pieszczotliwym, lecz równocześnie drapieżnym, kocim, objęła go za szyję i głowę jego przycisnęła do piersi. Ręce jej były zi-