Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/774

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

szego jęku, boś zniszcył całe szczęście moje.
— Pracujże teraz na królów, odrzekł t towarzysz jego: Noli fidere principibus terrae filiis.
Gdy powóz znikł z widnokręgu, wtedy dopiero obydwaj do Paryża wrócili.
W ośm dni późniéj zielony powóz zatrzymał się przed przysionkiem klasztoru Augustjanek w Clisson. Wszystko wybiegło na powitanie młodéj, cierpiącéj podrożnéj: biedny kwiatek podmuchem świata złamany.
— Chodź, moje dziecię, wyrzekła przełożona, będziem żyć razem.
— Nie żyć, moja matko, odpowiedziała młoda dziewczyna, ale raczéj umierać.
— Myśl tylko o zbawicielu naszym, moje dziecię.
— Tak, moja matko, bo on umarł za zbrodnie ludzi, nieprawdaż?
Przełożona wzięła ją w obięcie swoje, nie czyniąc już żadnego pytania: nawykła widzieć bolesne przejścia ziemskie,