Strona:PL Światełko. Książka dla dzieci (antologia).djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jedwabnik, kiedy już stał się motylem, nie zjada liści morwowych jak gąsienica, z której powstał, tylko karmi się sokiem rozmaitych kwiatów. Przypatrzcie się temu motylkowi, a zobaczycie, że niczem nie przypomina nam tej niemiłej czołgającej się gąsienicy. Jedno mu tylko pozostało wspomnienie z przeszłości, to jest, że poleciał znów na to samo drzewo, którego liśćmi się karmił, będąc gąsienicą: poleciał na drzewo morwowe, by tam przed śmiercią złożyć swe jajka, z których nowe powstaną liszki.
Taki jest bieg życia tego skrzydlatego stworzenia. Jest ono dla człowieka wielce pożyteczne. Sam liść morwowy nie przyniósłby nam żadnej korzyści; tymczasem jedwabnik przerabia go na nitki, z których bardzo ładne i użyteczne wyrabiamy tkaniny.
Dowiedzieliście się więc, co to jest za owad, który jedwab’ przędzie, wiecie już cokolwiek i o jego życiu; a teraz opowiem wam jeszcze, jakim sposobem z kokonów jedwabniczych ludzie jedwab’ otrzymują.
W każdym kokonie znajduje się po kilkaset łokci (400—500) nadzwyczaj cienkiej, białej, żółtawej albo zielonkawej przędzy, czyli nitki zwiniętej w postaci kłębka. Chcąc tę nitkę rozwinąć, potrzeba zwierzątko zamknięte wewnątrz kokona zabić, a to dlatego, aby motyl chcący wydostać się z więzienia, nie porozrywał nitek jedwabiu.
W tym celu kokony kładzie się do pieców ogrzanych, następnie wrzuca się je do gorącej wody, która rozluźnia spojone ze sobą włókienka. Następnie za pomocą miotełki miesza się pływające kokony, a włókienka odstają jedno od drugiego. Wtedy robotnicy chwytają po kilka nitek, łączą je razem i zwijają na motowidło. Nitki te są bardzo długie,